Czasami z daleka widać lepiej

Choć jestem kibicem piłkarskim z 40 letnim stażem (jako brzdąc byłem na Stadionie Śląskim w 1973 roku gdy Lubański strzelał Shiltonowi bramkę na 2:0 i gdy Orły Górskiego wygrywały z wicemistrzem świata 4:1 dwa lata później, to przypadek sprawił, iż na czas fazy grupowej opuściłem centrum wydarzeń. Piłkoszał ogarnął wszystkich, bo na taką imprezę czekaliśmy od…1940 roku, gdy nie odbyła się zaplanowana olimpiada w Polsce. Pod koniec lat 30 nasz kraj wydawał się więc wiarygodnym miejscem do przeprowadzenia największej na świecie imprezy sportowej. A dziś?

Podobno 85% gości jest zadowolonych i chwali Polskę za organizację Euro. Nie dziwię się, bo przeciętny kibic przyjeżdża do nas z dość ograniczonymi oczekiwaniami i planem wydarzeń. A sportowo? Podatnik zapłacił bardzo dużo za przygotowanie kadry na Euro. Wydaje mi się jednak, że nie potrzebnie oszczędzano na trenerze. To Smuda nie wytrzymał presji przed i w czasie meczu z Grecją. Stanie z Grosickim przy linii w 92 min. meczu świadczy o jego stanie. Jego wypowiedzi po meczu i dwa dni póżniej na konferencji świadczą o poziomie trenera naszej reprezentacji. Drużyna potrzebowała meczu o punkty, którego nie miała od 3 lat, który dałby jej wiarę w siebie. Takim meczem był pojedynek z Rosją. Mogę powiedzieć że mamy w końcu drużynę, bez znaczenia na ostateczny wynik konfrontacji z Czechami. A inni? Poziom sportowy Euro 2012 jest znacznie wyższy niż Euro 2008, który miałem przyjemność oglądać z bliska. Emocji, niespodziewanych zwrotów akcji w czasie meczów o wiele więcej niż 4 lata temu.

Przed ostatnią rundą meczów grupowych, jedynie dwa zespoły nie mają już szans na wyjście z grupy. Pozostałe 14 zespołów przystępuje do ostatecznej walki o ćwierćfinał. Anglia i Włochy, które miały przyjechać rozbite na turniej sprawiają świetnie wrażenie. Istotą turniejów jest to, że w okresie miesiąca trzeba rozegrać 4-5 meczów na najwyższym poziomie aby marzyć o laurach. Długa ławka i psychologiczna stabilność a nie gwiazdy decydują o ostatecznym sukcesie. No chyba że mamy do czynienia z reprezentacją Hiszpanii, która ma gwiazdę na każdej pozycji.

Incydenty przed i po meczu z Rosją też na coś się przydały(w swojej beznadziejności). Pokazały one, że zdecydowana większość Polaków była im przeciwna. Ale pokazały również na świecie, które media są racjonalne i nam przychylne, a które szukają powodu aby nam zaszkodzić. Premier Tusk na konferencji w dniu meczu powiedział, jakby mimochodem, pod koniec- „ nie dajmy się sprowokować”. Nie daliśmy się. Rosjanom też te wydarzenia i co się stało po nich dały „materiał do przemyślenia”. Cieszmy się z Euro i miejmy nadzieję, że naładujemy na długo baterie dobrą energią i pozytywnym myśleniem. Bezcenne.
Trwa ładowanie komentarzy...